7 gru 2013

Rozdział 11 część 1

Rozdział 11

Część 1

Rok 2013

Miesiąc Maj

Mieszkanie Lili

London

Uk

Sobota 25.05 godzina 12:52

 Czas mijał bardzo szybko, moja pamięć się uzupełniała, ściągnięto mi gips, wróciłam do szkoły, jak na razie nie mogę chodzić na ani jedne treningi więc każde popołudnia spędzam w domu. Mama wróciła już do Bradford, Zayn razem ze swoją paczką często mnie odwiedzają. W szkole idzie mi całkiem dobrze, no może z wyjątkiem historii. Życie miłosne ruszyło trochę do przodu, a to wszystko dzięki Niall'owi, z którym ostatnio zaczęłam spędzać więcej czasu. Nawet byliśmy już na jednej randce!
 Siedziałam w kuchni próbując wymyślić co mogę przygotować na obiad, aż w końcu wpadłam na pomysł aby upiec pizzę. Z lodówki wyjęłam mleko w kartonie oraz drożdże, z szafki wyciągnęłam miskę, olej, mąkę i wagę, a z szafki nad zlewem wyjęłam proszek do pieczenia, sól, pieprz i przyprawę do pizzy. Dodatkowo na blacie kuchennym położyłam cukierniczkę, szklankę, wodę, nóż, deskę do krojenia oraz łyżkę i łyżeczkę. Do miski wsypałam 400 gram mąki wcześniej zważonej, 30 g drożdży rozdrobniłam i wrzuciłam do miski następnie dałam łyżeczkę cukru, szczyptę pieprzu, pół łyżeczki soli i proszku do pieczenia oraz 4 łyżki oleju. Na sam koniec do szklanki wlałam 2/3 na wpół wymieszanej wody z mlekiem po czym dodałam to do reszty składników. Wyrabiając ciasto co jakiś czas nasypywałam na ręce mąkę tak, aby nic mi się nie kleiło. Wyrobione ciasto przykryłam ścierką, a następnie odłożyłam ją w ciepłe miejsce po czym umyłam ręce i wyczyściłam blat.
 Pocierając ręką o czoło postanowiła przez ten czas się ogarnąć, szybkim krokiem weszłam po schodach, a następnie udałam się do garderoby po czystą bieliznę oraz po pierwsze lepsze ciuchy, którymi okazały się jeansowe krótkie spodenki i biała bluzka z napisem Look After You. Wchodząc do łazienki odłożyłam przyniesione rzeczy na szafkę po czym wlałam do wanny płynu do kąpieli o zapachu truskawek oraz napuściłam wodę. Moje włosy zebrałam w kucyk, a następnie zrobiłam z niego małego koczka tak aby nie przeszkadzał mi w kąpieli. Po kilku minutach wanna zapełniła się, rozebrana do naga weszłam ostrożnie do białej pełnej piany wanny po czym zanurzyłam się tak, aby tylko moja głowa była na wierzchu. Po dokładnym umyciu się wyłożyłam z dna korek, po czym wyciągnęłam rękę po miękki w dotyku kremowy ręcznik. Wstając i wychodząc z wanny zaczęłam się wycierać, gdy już byłam sucha to wrzuciłam ręcznik do pralki i następnie wy balsamowałam swoje ciało kokosowym balsamem. Po skończeniu brałam bieliznę składającą się z białego kompletu Victoria Secret oraz białe skarpetki stópki. Następnie założyłam przyniesione spodenki oraz bluzkę, wyperfumowałam się Euphorią Calvina Kleine. Włosy rozpuściłam po czym związałam je w warkocza na bok, na szyji zawisł złoty naszyjnik z literką M od nazwiska Malik, na lewej ręce ukazał się zegarek, który poinformował mnie, że ciasto na pizzę już wyrosło. Wychodząc z łazienki wstąpiłam jeszcze do garderoby po białe vansy po czym ruszyłam po schodach do kuchni. W pomieszczeniu czuć można było piękny zapach drożdży. Chwilę później rozwałkowane ciasto ułożyłam na blachę po czym posmarowałam je koncentratem pomidorowym, a jako dodatki dałam ser, szynkę, ogórka, paprykę, kapustę pekińską. Ozdobioną pizzę włożyłam już do nagrzanego piekarnika na 180 stopni po czym ustawiłam alarm na 17 min. Przez ten czas kiedy oczekiwałam na swój obiad postanowiłam posprzątać kuchnię, a gdy skończyłam zauważyłam, że pozostało mi jeszcze kilka minut. Z lodówki wyjęłam sok jabłkowy, a z szafki jedną czystą szklankę, do której wlałam zimnego picia. Napiłam się, a następnie szybko odłożyłam naczynie i do rąk wzięłam dwa ręczniki kuchenne. Wyłączyłam piec po czym złapałam za blachę, wyciągając ją usłyszałam dzwonek do drzwi przez co wystraszyłam się i w ostatniej chwili udało mi się położyć blachę z pizzą na stole przy okazji poparzyłam się w rękę. Jęcząc szybko włożyłam dłoń pod zimną wodę, która leciała z kranu, a dzwonek nadal nie przestawał dzwonić.
 - Już idę! - krzyknęłam sfrustrowana.
 Po kilku sekundach ból trochę zmalał przez co zakręciłam wodę i nawet nie wycierając ręki udałam się do drzwi wejściowych. Nie minęła chwila, a zniecierpliwiony osobnik zadzwonił jeszcze raz.
 - Idę! - krzyknęłam już kompletnie zła.
 Złapałam za klamkę przekręcając zamek i otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się widok chłopaków z One Direction.
 - Wejdźcie - mruknęłam odwracając się do nich plecami, nie czekając na nich udałam się z powrotem do kuchni.
 Z szafki wyjęłam nóż po czym odwróciłam się w kierunku moich gości, a ich twarze wyrażały przerażenie.
 - Nie zabijaj Nas! - wrzasnął Harry chowając się za Louisem.
- Błagam odłóż ten nóż - wyszeptał Zayn łapiąc Liam'a za rękę.
- O Pizza - rzucił Niall i ruszył w moją stronę.
- Niall stój! - krzyknęli wszyscy rzucając się na Horan'a przez co chłopak został przygnieciony przez bandę idiotów.
- Boże z kim ja się zadaję - mruknęłam zabierając się za krojenie mojego obiadu.
- Złaście ze mnie! - krzyk blondyna rozbrzmiał w kuchni próbując zrzucić z siebie ciała sowich przyjaciół.

 Kilka minut później zajadaliśmy się przyrządzonym przeze mnie obiadem, raz po raz rozmawialiśmy, w pewnym momencie w mojej głowie pojawiło się niezbyt długie wspomnienie.


*Retrospekcja*

- Mam dość tej szkoły oraz tych ludzi co się w niej uczą. Głupia Daria i jej przyjaciółeczki, myślą że mogą mieć wszystko co chcą. Idiotki jedne - mówiłam sama do siebie. - Jeszcze te niecałe 4 miesiące i w końcu zaznam trochę spokoju.
- Lilianno, gdzie ty byłaś ? - usłyszałam ciężki głos ojca.
- W szkole, zajęcia dodatkowe dopiero mi się skończyły - odpowiedziałam.
- Jakie zajęcia ? - spytał mi się.
- Taneczne oraz muzyczne - odparłam.
- Weź się lepiej za normalną naukę, bo z tym swoim głupim hobby daleko nie zajdziesz.
- To niby kim mam być w przyszłości ? - zapytałam.
- Lekarzem, prawnikiem - odpowiedział.
- Jeszcze czego, nigdy nie będę pracować w szpitalu, a o prawniku to możesz sobie pomarzyć - burknęłam.
- Liliano jak ty się do mnie odzywasz, za karę siedzisz przez całe ferie w domu! - krzyknął wściekły mężczyzna.
- Chyba śnisz, nie będę siedzieć przez całe dwa tygodnie w domu, bo ty chcesz mi dać jakąś karę! - odkrzyknęłam na co mężczyzna uderzył mnie z otwartej ręki w twarz.
- Nienawidzę Cię! - wykrzyczałam po czym uciekłam do swojego pokoju.

*Koniec retrospekcji*

 - O mój boże - wyszeptałam, a oczy chłopaków spoczęły na mnie.
- Lily co jest? - pytanie Zayn'a przerwało chwilową ciszę.
- Przypomniało mi się jak Federic mnie uderzył - wymruczałam na tyle wyraźnie, że zespół usłyszał co powiedziałam.


~*~
Znowu podzieliłam rozdział na części, a to wszystko przez brak pomysłu :/
Jak pewnie zauważyliście bardzo mało jest dialogu, właśnie pro po dialogu chcecie żeby było go więcej czy mniej, a może po równo z opisem?
Komentujcie!
Werka <3

24 lis 2013

Rozdział 10 część 2

Rozdział 10 część 2

Rok: 2013

Miesiąc: Maj

Mieszkanie Lili

London

Uk

Poniedziałek 6.05.13 godzina 12:25

 Kilka dni temu wyszłam z szpitala, od tego momentu przypomniałam sobie tylko jak ze znajomymi wypiłam po raz pierwszy alkohol.

*Retrospekcja*

Razem z moją paczką idziemy do jednego z poznańskich klubów, na nasze szczęście Adamowi udało się załatwić podrobione dowody osobiste dzięki, którym wejdziemy na imprezę. Stojąc w kolejce niepewnie spogląda na mój ubiór, moja czarna sukienka podkreśla moją talię oraz uwydatnia moje piersi, czarne 8 cm szpilki dodają mi wzrostu dzięki, któremu nie wydaję się taka niska. Moje koleżanki wyglądają podobnie natomiast chłopacy, którzy tak naprawdę wyglądają na osiemnastolatków bądź też dziewiętnastolatków tak naprawdę mają siedemnaście. Niestety tylko ja w naszej grupie mam oficjalnie już dzisiaj skończone 16.
- Dowód - ostry głos ochroniarza wybudza mnie z rozmyślenia.
Niepewnie wyciąga plastikową kartę po czym podają ją mężczyźnie na co ten uważnie przygląda się mu. Po jakiś 30 sekundach oddaje mi dowód, a następnie wpuszcza mnie do klubu na co oddycham z ulgą.

*

Pijemy jeden drink za drugim, już nawet przestałam liczyć, co róż razem z naszą paczką wychodzimy na parkiet i tańczymy. Właśnie siedzę w boksie z Wiką oraz z Patrycją, które rozmawiają o facetach w klubie. Nie powiem nudny temat z ważywszy na to, że nikt się za nami nie ogląda.
- Lily idziesz z nami na fajkę? - pyta mnie Pati kiedy to razem z Wiktorią podnoszą się.
- Pewnie - odpowiadam i ruszam za nimi.

*Koniec retrospekcji*

 Nie za dużo sobie przypomniałam, ale zawsze coś, w ten sam dzień opowiedziałam o tym mojej rodzinie i prawdopodobnie przyjaciołach. Gdy tylko moja mama usłyszała co robiłam w wieku 16 lat od razu popatrzyła na mnie karcąco, a reszta śmiała się tylko.
 Obecnie lekarz zakazał mi jak na razie chodzić do szkoły oraz na treningi z piłki nożnej i tańca, do którego już chyba nie powrócę zważywszy na złamanie lewej nogi. Za kilka dni na szczęście będę mogła jechała na zdjęcie gipsu, który nie powiem za lekki to on nie jest. Po domu próbuję chodzić o kulach, ale jak tylko ktoś mnie zauważy to od razu pędzi do mnie i bierze na ręce mówiąc, że mam się nie przemęczać. Złoszczę się i to bardzo mówiąc im, że nie jestem małym dzieckiem, ale oni nic sobie z tego nie robią.
 Ogólnie wszyscy próbują mi pomóc, ale poprzez pracę nie mają zbytnio czasu, aby się mną zajmować. Mój tata wraz z Caroline wrócili do Bradford, Eleanor wróciła do Manchesteru na studia, dziewczyny ruszyły w dalsze koncertowanie tak samo jak One Direction. Jedynie zostały ze mną Danielle, mama oraz moja druga siostra.
 Siedzę właśnie w moim pokoju kiedy odczuwam narastający ból głowy, który zwiastuje kolejne wspomnienie.

*Retrospekcja*

- Lily do cholery jasnej masz natychmiast zejść na dół - krzyk mojego taty można usłyszeć w całym domu.
Przerażona schodzę po schodach w jak najszybszym tempie. Będąc już na parterze ruszam do kuchni, w której siedzi pijany ojciec.
- Tak? - pytam wchodząc do pomieszczenia.
- Ile razy mam Ci powtarzać, aby w całym domu był porządek? - pyta wściekły podchodząc do mnie z zaciśniętą pięścią.
- Nie wiem - odpowiadam przerażona ze świadomością, że znowu mi się oberwie.
- Nie wiesz? Śmieszna jesteś - mówi wymierzając mi z pięści w twarz.
Łzy formują się w moich oczach, a ból fizyczny zadany z kolejnymi ciosami jest niczym w porównaniu z bólem psychicznym.

*Koniec retrospekcji*

 Na samo wspomnienie odczuwam ból na całym ciele, nie wiem jak to wytrzymałam przez tak długi okres czasu, ale wiem, że bardzo często byłam przywożona do szpitala, a to przez złamane żebra bądź przez złamaną rękę. Na całe szczęście to się skończyło i mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała przez to przechodzić. 

-*-
 Dodaję drugą część! Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Niestety chyba nie będę mogła pisać nic od pon-czw ponieważ mam w tym tygodniu dużo kartkówek i spr. Nie przeciągając dodaję! Komentujcie! Kocham <3 Werka ;*

12 lis 2013

Rozdział 10 część 1

Rozdział 10
Część 1

Rok 2013

Miesiąc: Kwiecień

Szpital,

Uk

London

14 Niedziela 01:35

 - Synku, chodzi o to - Pan Malik zatrzymał się, a następnie rozejrzał się w około próbując znaleźć odpowiednie słowa. - Lily ona.... Przeżyła, ale zapadła w śpiączkę. Ma złamaną lewą nogę oraz nie wiadomo kiedy się wybudzi. Lekarz oznajmił nam, że jeśli do 3 miesięcy się nie wybudzi to będą musieli ją odłączyć. Załamałem się, moja siostra, moja malutka siostrzyczka, ona musi się obudzić.

Tydzień później

21 Niedziela 19:57

 - Lily proszę, siostrzyczko obudź się - mówię trzymając małą rękę siostry w swojej dużej dłoni.
- Zayn, choć już, dzisiaj już nic nie zrobisz, a i tak zaraz przyjdzie pielęgniarka i powie, że jest koniec odwiedzin - powiedział Liam uśmiechając się do mnie smutno przy okazji kładąc mi na prawym ramieniu rękę.
 I jak na zawołanie do sali 215 weszła znana nam już wszystkim siostra oddziałowa.
- Chyba nie muszę nic mówić - odezwała się podchodząc do łóżka mojej siostry.
- Nie trzeba - mruknąłem.
- Nie martw się Zayn, twoja siostra jest bardzo silna, patrząc na wyniki już niedługo powinna się obudzić - powiedziała z uśmiechem patrząc mi w oczy.
- Na prawdę? - zapytałem z niedowierzaniem.
- Tak - przytaknęła - a teraz wynocha stąd, jest już po 20 - zaśmiała się delikatnie.
- Dobrze, dziękuję i do widzenia Cleo - powiedziałem z nadzieją w głosie.
- Do widzenia - pożegnała się reszta.
- Do widzenia chłopaki - odezwała się przepuszczając nas w drzwiach.

Trzy dni później

24 Środa 12:34

 - Doktorze! - wykrzyczałem szczęśliwy wybiegając na korytarz w poszukiwaniu lekarza.
- Tak? - zapytał się patrząc na mnie uważnie.
- Moja siostra, ona uścisnęła mi rękę - odpowiedziałem z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Panienka Lily? - dopytywał zdziwiony.
- Tak - rzuciłem naprawdę szczęśliwy.
- Ale to nie możliwe - wyszeptał mężczyzna sam do siebie.
- Jak to? - zapytałem.
- Chodźmy lepiej do Twojej siostry Zayn - powiedział, a następnie ruszył do sali, z której kilka minut wcześniej wybiegłem szczęśliwy.
 Wchodząc do środka mój wzrok padł na dziewczynę, która zaciekawiona rozglądała się po całej sali.
 - Dzień dobry Lilinno - przywitał się lekarz patrząc uważnie na dziewczynę.
 Ta zdziwiona spojrzała na niego, a następnie zapytała lekko zachrypniętym głosem:
 - Kim wy jesteście?
- Lily wiesz może jak masz na imię? - doktor delikatnie odwrócił się posyłając w moim kierunku współczujące spojrzenie.
- Z racji tego, że mówi pan do mnie Lily, to tak zapewne mam na imię - oznajmia mu głupio dziewczyna.
- Racja, wybacz za moją gafę. Lilianno możesz mi powiedzieć jakie jest Twoje ostatnie wspomnienie ?
- Moje piętnaste urodziny, kiedy chłopak ze mną zerwał - odpowiada dziewczyna smutno.
- W którym to było roku?
- 2010, a co?
- A wiesz jaki teraz jest dzień?
- Prawdopodobnie 4 sierpnia 2010 - mruczy, a my zdziwieni spoglądamy na nią.

*Oczami Lili*

 - Prawdopodobnie 4 sierpnia 2010 - mruczę, a ludzie, którzy znajdowali się w sali spojrzeli na mnie dziwnie.
- Córeczko, kochanie, ale teraz jest 21 kwietnia 2013 - słowa kobiety mnie wstrząsnęły.
- Jak to? - zapytałam.
- Podejrzewam, a raczej mam pewność, masz amnezję. Jeszcze nie wiem jaką, ale po wszystkich badaniach okaże się, w najlepszym wypadku pamięć powróci Ci do tygodnia, a w najgorszym nigdy nie powróci już wcale - oznajmił nam wszystkim doktor, tak na prawdę zmartwił i to poważnie.



*-*-*-*-*-*-*

Hej wiem, że nawaliłam i to bardzo, ale przepraszam za to i mam nadzieję, że mi wybaczycie. Tak na prawdę, to zapomniałam o tym blogu. Jak zauważyliście postanowiłam podzielić ten rozdział na części, chyba wiadomo z jakiego powodu. Moja wena na ten blog trochę szwankuje. Dobra to wszystko jak na teraz. Paaa! Werka <3

15 wrz 2013

Notka

 Wiem, że od dłuższego czasu nic nie dodawałam, ale nie miałam weny, obecnie pracuję nad rozdziałem, który za nic w świecie nie chce mi się udać. Jak na razie mam zapisane 2/6 strony. Nie wiem kiedy dodam, ale postaram się jak najszybciej. Buziaki Ronnie <3

8 sie 2013

Hej

Hej!

Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga o 1d, obecnie na stronce znajduje się prolog, ale jutro dodam bohaterów.


Ps. na razie nie mam nowego rozdziału na tego i drugiego bloga.

6 lip 2013

Rozdział 9

Rozdział 9


Rok: 2013


Miesiąc: Kwiecień


Park, mieszkanie Lily, ulica, szpital, gabinet 


UK/-----

Londyn/-----

13 Sobota 15:43



*Oczami Lily*


 Od ponad dziesięciu minut czekam w parku na Eliota i jego dziewczynę Jazzy, zasmucona siadam na najbliższej ławce po czym wyciągam telefon z kieszeni spodni. Odblokowuję go, a na moim wyświetlaczu ukazuje się zdjęcie chłopaków z One Direction, dziewczyn z LM, Danielle i Eleanor oraz moje siostry razem z rodzicami. Fotografia ta powstała jakiś czas temu w moim salonie, kiedy wszyscy byliśmy razem. Teraz coraz mniej czasu spędzamy ponieważ rodzice i siostry są w Bradford, chłopcy ledwo co wrócili z trasy, a dziewczyny tzw. Little Mix dopiero wyruszyły. Dan musiała wyjechać, ale mówiła że wróci 20-stego kwietnia, Eleanor obecnie jest w Manchester'ze na studiach.
 - Buuuu! - usłyszałam przez co podskoczyłam wystraszona, a aparat, który trzymałam cały czas w ręce upadł na trawę pod ławką. 
Podniosłam się z brązowej ławki po czym zebrałam z brudnej ziemi mój cały telefon, a następnie się odwróciłam i zauważyłam osoby, na które czekam.
- Eliot zabiję Cię kiedyś - mruknęłam nadal wystraszona.
- Zbyt bardzo mnie kochasz, żeby mnie zabić - uśmiechnął się po czym przytulił mnie mocno do siebie.

- Wmawiaj sobie - powiedziałam odrywając się od niego, a następnie przytuliłam szatynkę.
- Hej kochana - przywitała się ze mną dziewczyna na co uśmiechnęłam się szczerze.
- Hej Jazzy - odpowiedziałam.
- Długo na nas czekasz? - zapytał się zaciekawiony chłopak.
- Nie - odparłam szybko, a kąciki moich ust opadły lekko.

 Przez kilka długich godzin rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy, niestety po pewnym czasie para zakochanych musiała wracać do domu. Pożegnałam się z nimi, a następnie ruszyłam powoli w stronę domu. Mijałam różne wystawy sklepowe z przeróżnymi rzeczami przechodząc przez główne ulice Londynu. Chwilę później znajdowałam się mojej ulicy. Przechodząc przez pasy zauważyłam światła świecące się w moim mieszkaniu. Zdziwiona obróciłam głowę o 90 stopni. Zatrzymałam się wystraszona, a przed moimi oczami ukazało się białe światło.


*Oczami Zayn'a* 

 Od ponad 30-stu minut czekamy na moją siostrę w jej mieszkaniu, znudzeniu bezczynnym siedzeniem rozmawiamy na błahe tematy. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny huk wydobywający się z dworu. Wystraszeni podnieśliśmy się szybko z naszych miejsc, a następnie podbiegliśmy do okna za którym widać było odjeżdżający czarny samochód. Odwróciłem lekko głowę od BMW, po czym zobaczyłem leżącą na ziemi postać. Przerażony wybiegłem najszybciej jak umiałem z domu, a następnie dobiegłem do leżącej osoby, którą okazała się moja siostra. Zauważając ją tam z mojego gardła wydał się pisk, a w oczach pojawiło się mnóstwo łez, którym dałem od razu spokój. Upadłem na kolana przed ciałem bardzo ważnej dziewczyny. Ułożyłem jej głowę na moich kolanach, a następnie usłyszałem Liam'a, który rozmawiał przez telefon z pogotowiem ratunkowym.
 - Lily - wyszeptałem płacząc.
- O mój Boże - usłyszałem przerażony krzyk Louis'a.
- Karetka już jedzie - oznajmił nam wystraszony głos Payna.
 Rozejrzałem się w okół i zauważyłem łzy spływające po twarzach moich przyjaciół. Następnie odwróciłem się w stronę leżącej Lilianny, która od jakiegoś czasu leży nieruchomo na brudnym asfalcie pośród jej własnej krwi.

Godzina później

 Od ponad 20-stu minut siedzimy pod salą operacyjną na wiadomość od kogokolwiek lecz nikt nam nie chce powiedzieć czegoś na temat mojej kochanej siostrzyczki.
 - Zayn powiadomiłem już twoich rodziców oraz dziewczyny - usłyszałem zachrypnięty głos Harry'ego, który non stop ocierał policzki z łez.
- Dziękuję - wyszeptałem, a następnie rozłożyłem lekko ramiona po czym poczułem ciało loczka wtulające się we mnie bądź moje w niego.
 Dlaczego? Dlaczego moja siostra? Dlaczego moja Lily? Pytałem w myślach lecz nikt mi nie odpowiadał. 


*Oczami Niall'a*

 Wpatrywałem się w błękitną przyprawiającą o gęsią skórkę ścianę. Odwróciłem swój wzrok, a moim oczom ukazał się widok wtulonego Zayn'a w Harre'go. Nie mogąc pozbyć się widoku krwawiącej dziewczyny na środku drogi, schowałem głowę w ręce ułożone na kolanach. Niecałą minutę później moje dłonie były mokre od łez wydobywających się spod moich powiek.

Jakiś czas później

 Usłyszałem hałas wydobywający się z korytarza. Zaintrygowany podniosłem wzrok, a następnie przetarłem oczy z łez. Chwilę później przy Nas znalazła się rodzina Malika oraz nasze bliskie przyjaciółki.
 - Kochanie - wyszeptała pani Malik próbując zdusić szloch lecz jej się to nie udało przez co z jej oczu wydobyły się łzy.
- Mamo - jęknął Zayn wpatrując się w swoją rodzicielkę, a chwilę później otoczył ją swoimi ramionami.

*Oczami Ktosia*

 Wpatrywałem się w przestrzeń tworzącą się za oknem w moim biurze, lecz wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Zaciekawiony podniosłem aparat do ucha, a następnie przyciskając zieloną słuchawkę odebrałem połączenie.
 - Robota wykonana szefie - usłyszałem głos mojego człowieka.
-  Nie żyje? - zapytałem zaciekawiony oraz szczęśliwy z pozbycia się smarkuli.
- Nie wiem - odpowiedział szybko, zbyt szybko jak na niego.
- Jak to kurwa nie wiesz?! - wykrzyczałem wściekły ściskając wolną rękę w pięść, a następnie uderzyłem nią w blat biurka.
- Szefie kazałeś mi się tylko nią dobrze zająć - wyszeptał przestraszony.
- Zająć się?! Miałeś ją zabić do jasnej cholery! - wściekły podniosłem się z wygodnego fotela przewracając go.
- Ale - zaczął lecz mu przerwałem.
- Jeżeli dowiem się, że ta smarkula żyje to możesz się pożegnać z rodziną. Zrozumiałeś?! - burknąłem.
- Tak jest szefie - odparł błyskawicznie.
- Mam nadzieję - mruknąłem rozłączając się.

 Co za ludzie, nawet prostą robotę nie umieją dobrze wykonać. Wszystko muszą spieprzyć/ Ta dziewczyna musi zniknąć z tego świata i to jak najprędzej. Inaczej będę musiał się ukrywać, a tego nie mam zamiaru nawet robić.

*Oczami Perrie*

 Siedzieliśmy przed salą Lilianny i czekaliśmy na lekarza, który może nam coś powiedzieć na temat stanu naszej przyjaciółki. Rodzina czarnowłosej siedziała na dość nie wygodnych krzesełkach non stop płacząc. Nie dziwię im się takiego zachowania, przecież tu chodzi o życie mojej nowej, ale za to jakiej przyjaciółki.

 Danielle oraz Eleanor siedziały pod ścianą cały czas wpatrując się w ścianę na przeciwko, a moje przyjaciółki z zespołu kręciły się po korytarzu nie mogąc przestać. Liam z Harry'm pocieszali Zayn'a, którego głowa spoczywała na moich kolanach. Natomiast Niall z Louis'em poszli po kilka kubeczków kawy dla nas wszystkich.

 - Przepraszam czy jest tu ktoś z rodziny Lilianny Rosalie Malik - z rozmyślenia wyrwał mnie zmęczony głos mężczyzny.
 Wszyscy zatrzymaliśmy się jak na jakieś polecenie i cierpliwie wpatrywaliśmy się w niskiego starszego pana.
 - Tak, jestem jej rodzicielką - odpowiedziała szybko matka Lily podnosząc się z niebieskiego krzesła.
- Dobrze, a czy mógłbym prosić panią do mojego gabinetu? - zapytał patrząc na nią za okrągłych okularów.
- Oczywiście - odpowiedziała kobieta.
 Trisha razem z mężem Yaser'em ruszyła jasnym korytarzem za lekarzem w białym kitlu. Nie mogąc oderwać od nich wzroku wpatrywałam się, aż nie zniknęli za brązowymi drzwiami z napisem Doktor Pablo Dreat.

20 minut później

 Podniosłam wzrok słysząc kroki zbliżających się kilku osób. Wpatrując się w zapłakane sylwetki rodziców mojego chłopaka oraz lekarza poczułam jak serce łamię mi się na tysiąc malutkich kawałków.

 - Mamo? - Zayn szybkim ruchem podniósł głowę z moich kolan, a następnie stał tuż przed swoimi rodzicami ocierając łzy z policzków. Niestety dużo to chłopakowi nie dało ponieważ chwilę później z jego czekoladowych tęczówek nadal wypływały świeże przezroczyste kropelki zwane potocznie łzami.
- Kochanie, Lily ... ona...  - zaczęła wybuchając płaczem.
- Synku, chodzi o to - Pan Malik zatrzymał się, a następnie rozejrzał się w około próbując odnaleźć odpowiednie słowa. - Lily ona....


-------------
 Przepraszam!
Znowu nawaliłam. Dodaję krótszy ponieważ nie wiem jak mam skończyć, do tego końcówkę zawaliłam. Niestety najbliższy rozdział możecie się spodziewać dopiero w sierpniu. 13-stego wylatuję z kraju i wątpię żebym miała internet i w ogóle czas. Mam nadzieję, że przez moje opóźnione rozdziały nie stracę czytelników. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie mnie bądź bloga tego, albo tego to zapraszam na http://ask.fm/Werka23
Buziaki Werka <3 :*