12 lis 2013

Rozdział 10 część 1

Rozdział 10
Część 1

Rok 2013

Miesiąc: Kwiecień

Szpital,

Uk

London

14 Niedziela 01:35

 - Synku, chodzi o to - Pan Malik zatrzymał się, a następnie rozejrzał się w około próbując znaleźć odpowiednie słowa. - Lily ona.... Przeżyła, ale zapadła w śpiączkę. Ma złamaną lewą nogę oraz nie wiadomo kiedy się wybudzi. Lekarz oznajmił nam, że jeśli do 3 miesięcy się nie wybudzi to będą musieli ją odłączyć. Załamałem się, moja siostra, moja malutka siostrzyczka, ona musi się obudzić.

Tydzień później

21 Niedziela 19:57

 - Lily proszę, siostrzyczko obudź się - mówię trzymając małą rękę siostry w swojej dużej dłoni.
- Zayn, choć już, dzisiaj już nic nie zrobisz, a i tak zaraz przyjdzie pielęgniarka i powie, że jest koniec odwiedzin - powiedział Liam uśmiechając się do mnie smutno przy okazji kładąc mi na prawym ramieniu rękę.
 I jak na zawołanie do sali 215 weszła znana nam już wszystkim siostra oddziałowa.
- Chyba nie muszę nic mówić - odezwała się podchodząc do łóżka mojej siostry.
- Nie trzeba - mruknąłem.
- Nie martw się Zayn, twoja siostra jest bardzo silna, patrząc na wyniki już niedługo powinna się obudzić - powiedziała z uśmiechem patrząc mi w oczy.
- Na prawdę? - zapytałem z niedowierzaniem.
- Tak - przytaknęła - a teraz wynocha stąd, jest już po 20 - zaśmiała się delikatnie.
- Dobrze, dziękuję i do widzenia Cleo - powiedziałem z nadzieją w głosie.
- Do widzenia - pożegnała się reszta.
- Do widzenia chłopaki - odezwała się przepuszczając nas w drzwiach.

Trzy dni później

24 Środa 12:34

 - Doktorze! - wykrzyczałem szczęśliwy wybiegając na korytarz w poszukiwaniu lekarza.
- Tak? - zapytał się patrząc na mnie uważnie.
- Moja siostra, ona uścisnęła mi rękę - odpowiedziałem z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Panienka Lily? - dopytywał zdziwiony.
- Tak - rzuciłem naprawdę szczęśliwy.
- Ale to nie możliwe - wyszeptał mężczyzna sam do siebie.
- Jak to? - zapytałem.
- Chodźmy lepiej do Twojej siostry Zayn - powiedział, a następnie ruszył do sali, z której kilka minut wcześniej wybiegłem szczęśliwy.
 Wchodząc do środka mój wzrok padł na dziewczynę, która zaciekawiona rozglądała się po całej sali.
 - Dzień dobry Lilinno - przywitał się lekarz patrząc uważnie na dziewczynę.
 Ta zdziwiona spojrzała na niego, a następnie zapytała lekko zachrypniętym głosem:
 - Kim wy jesteście?
- Lily wiesz może jak masz na imię? - doktor delikatnie odwrócił się posyłając w moim kierunku współczujące spojrzenie.
- Z racji tego, że mówi pan do mnie Lily, to tak zapewne mam na imię - oznajmia mu głupio dziewczyna.
- Racja, wybacz za moją gafę. Lilianno możesz mi powiedzieć jakie jest Twoje ostatnie wspomnienie ?
- Moje piętnaste urodziny, kiedy chłopak ze mną zerwał - odpowiada dziewczyna smutno.
- W którym to było roku?
- 2010, a co?
- A wiesz jaki teraz jest dzień?
- Prawdopodobnie 4 sierpnia 2010 - mruczy, a my zdziwieni spoglądamy na nią.

*Oczami Lili*

 - Prawdopodobnie 4 sierpnia 2010 - mruczę, a ludzie, którzy znajdowali się w sali spojrzeli na mnie dziwnie.
- Córeczko, kochanie, ale teraz jest 21 kwietnia 2013 - słowa kobiety mnie wstrząsnęły.
- Jak to? - zapytałam.
- Podejrzewam, a raczej mam pewność, masz amnezję. Jeszcze nie wiem jaką, ale po wszystkich badaniach okaże się, w najlepszym wypadku pamięć powróci Ci do tygodnia, a w najgorszym nigdy nie powróci już wcale - oznajmił nam wszystkim doktor, tak na prawdę zmartwił i to poważnie.



*-*-*-*-*-*-*

Hej wiem, że nawaliłam i to bardzo, ale przepraszam za to i mam nadzieję, że mi wybaczycie. Tak na prawdę, to zapomniałam o tym blogu. Jak zauważyliście postanowiłam podzielić ten rozdział na części, chyba wiadomo z jakiego powodu. Moja wena na ten blog trochę szwankuje. Dobra to wszystko jak na teraz. Paaa! Werka <3

15 wrz 2013

Notka

 Wiem, że od dłuższego czasu nic nie dodawałam, ale nie miałam weny, obecnie pracuję nad rozdziałem, który za nic w świecie nie chce mi się udać. Jak na razie mam zapisane 2/6 strony. Nie wiem kiedy dodam, ale postaram się jak najszybciej. Buziaki Ronnie <3

8 sie 2013

Hej

Hej!

Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga o 1d, obecnie na stronce znajduje się prolog, ale jutro dodam bohaterów.


Ps. na razie nie mam nowego rozdziału na tego i drugiego bloga.

6 lip 2013

Rozdział 9

Rozdział 9


Rok: 2013


Miesiąc: Kwiecień


Park, mieszkanie Lily, ulica, szpital, gabinet 


UK/-----

Londyn/-----

13 Sobota 15:43



*Oczami Lily*


 Od ponad dziesięciu minut czekam w parku na Eliota i jego dziewczynę Jazzy, zasmucona siadam na najbliższej ławce po czym wyciągam telefon z kieszeni spodni. Odblokowuję go, a na moim wyświetlaczu ukazuje się zdjęcie chłopaków z One Direction, dziewczyn z LM, Danielle i Eleanor oraz moje siostry razem z rodzicami. Fotografia ta powstała jakiś czas temu w moim salonie, kiedy wszyscy byliśmy razem. Teraz coraz mniej czasu spędzamy ponieważ rodzice i siostry są w Bradford, chłopcy ledwo co wrócili z trasy, a dziewczyny tzw. Little Mix dopiero wyruszyły. Dan musiała wyjechać, ale mówiła że wróci 20-stego kwietnia, Eleanor obecnie jest w Manchester'ze na studiach.
 - Buuuu! - usłyszałam przez co podskoczyłam wystraszona, a aparat, który trzymałam cały czas w ręce upadł na trawę pod ławką. 
Podniosłam się z brązowej ławki po czym zebrałam z brudnej ziemi mój cały telefon, a następnie się odwróciłam i zauważyłam osoby, na które czekam.
- Eliot zabiję Cię kiedyś - mruknęłam nadal wystraszona.
- Zbyt bardzo mnie kochasz, żeby mnie zabić - uśmiechnął się po czym przytulił mnie mocno do siebie.

- Wmawiaj sobie - powiedziałam odrywając się od niego, a następnie przytuliłam szatynkę.
- Hej kochana - przywitała się ze mną dziewczyna na co uśmiechnęłam się szczerze.
- Hej Jazzy - odpowiedziałam.
- Długo na nas czekasz? - zapytał się zaciekawiony chłopak.
- Nie - odparłam szybko, a kąciki moich ust opadły lekko.

 Przez kilka długich godzin rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy, niestety po pewnym czasie para zakochanych musiała wracać do domu. Pożegnałam się z nimi, a następnie ruszyłam powoli w stronę domu. Mijałam różne wystawy sklepowe z przeróżnymi rzeczami przechodząc przez główne ulice Londynu. Chwilę później znajdowałam się mojej ulicy. Przechodząc przez pasy zauważyłam światła świecące się w moim mieszkaniu. Zdziwiona obróciłam głowę o 90 stopni. Zatrzymałam się wystraszona, a przed moimi oczami ukazało się białe światło.


*Oczami Zayn'a* 

 Od ponad 30-stu minut czekamy na moją siostrę w jej mieszkaniu, znudzeniu bezczynnym siedzeniem rozmawiamy na błahe tematy. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny huk wydobywający się z dworu. Wystraszeni podnieśliśmy się szybko z naszych miejsc, a następnie podbiegliśmy do okna za którym widać było odjeżdżający czarny samochód. Odwróciłem lekko głowę od BMW, po czym zobaczyłem leżącą na ziemi postać. Przerażony wybiegłem najszybciej jak umiałem z domu, a następnie dobiegłem do leżącej osoby, którą okazała się moja siostra. Zauważając ją tam z mojego gardła wydał się pisk, a w oczach pojawiło się mnóstwo łez, którym dałem od razu spokój. Upadłem na kolana przed ciałem bardzo ważnej dziewczyny. Ułożyłem jej głowę na moich kolanach, a następnie usłyszałem Liam'a, który rozmawiał przez telefon z pogotowiem ratunkowym.
 - Lily - wyszeptałem płacząc.
- O mój Boże - usłyszałem przerażony krzyk Louis'a.
- Karetka już jedzie - oznajmił nam wystraszony głos Payna.
 Rozejrzałem się w okół i zauważyłem łzy spływające po twarzach moich przyjaciół. Następnie odwróciłem się w stronę leżącej Lilianny, która od jakiegoś czasu leży nieruchomo na brudnym asfalcie pośród jej własnej krwi.

Godzina później

 Od ponad 20-stu minut siedzimy pod salą operacyjną na wiadomość od kogokolwiek lecz nikt nam nie chce powiedzieć czegoś na temat mojej kochanej siostrzyczki.
 - Zayn powiadomiłem już twoich rodziców oraz dziewczyny - usłyszałem zachrypnięty głos Harry'ego, który non stop ocierał policzki z łez.
- Dziękuję - wyszeptałem, a następnie rozłożyłem lekko ramiona po czym poczułem ciało loczka wtulające się we mnie bądź moje w niego.
 Dlaczego? Dlaczego moja siostra? Dlaczego moja Lily? Pytałem w myślach lecz nikt mi nie odpowiadał. 


*Oczami Niall'a*

 Wpatrywałem się w błękitną przyprawiającą o gęsią skórkę ścianę. Odwróciłem swój wzrok, a moim oczom ukazał się widok wtulonego Zayn'a w Harre'go. Nie mogąc pozbyć się widoku krwawiącej dziewczyny na środku drogi, schowałem głowę w ręce ułożone na kolanach. Niecałą minutę później moje dłonie były mokre od łez wydobywających się spod moich powiek.

Jakiś czas później

 Usłyszałem hałas wydobywający się z korytarza. Zaintrygowany podniosłem wzrok, a następnie przetarłem oczy z łez. Chwilę później przy Nas znalazła się rodzina Malika oraz nasze bliskie przyjaciółki.
 - Kochanie - wyszeptała pani Malik próbując zdusić szloch lecz jej się to nie udało przez co z jej oczu wydobyły się łzy.
- Mamo - jęknął Zayn wpatrując się w swoją rodzicielkę, a chwilę później otoczył ją swoimi ramionami.

*Oczami Ktosia*

 Wpatrywałem się w przestrzeń tworzącą się za oknem w moim biurze, lecz wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Zaciekawiony podniosłem aparat do ucha, a następnie przyciskając zieloną słuchawkę odebrałem połączenie.
 - Robota wykonana szefie - usłyszałem głos mojego człowieka.
-  Nie żyje? - zapytałem zaciekawiony oraz szczęśliwy z pozbycia się smarkuli.
- Nie wiem - odpowiedział szybko, zbyt szybko jak na niego.
- Jak to kurwa nie wiesz?! - wykrzyczałem wściekły ściskając wolną rękę w pięść, a następnie uderzyłem nią w blat biurka.
- Szefie kazałeś mi się tylko nią dobrze zająć - wyszeptał przestraszony.
- Zająć się?! Miałeś ją zabić do jasnej cholery! - wściekły podniosłem się z wygodnego fotela przewracając go.
- Ale - zaczął lecz mu przerwałem.
- Jeżeli dowiem się, że ta smarkula żyje to możesz się pożegnać z rodziną. Zrozumiałeś?! - burknąłem.
- Tak jest szefie - odparł błyskawicznie.
- Mam nadzieję - mruknąłem rozłączając się.

 Co za ludzie, nawet prostą robotę nie umieją dobrze wykonać. Wszystko muszą spieprzyć/ Ta dziewczyna musi zniknąć z tego świata i to jak najprędzej. Inaczej będę musiał się ukrywać, a tego nie mam zamiaru nawet robić.

*Oczami Perrie*

 Siedzieliśmy przed salą Lilianny i czekaliśmy na lekarza, który może nam coś powiedzieć na temat stanu naszej przyjaciółki. Rodzina czarnowłosej siedziała na dość nie wygodnych krzesełkach non stop płacząc. Nie dziwię im się takiego zachowania, przecież tu chodzi o życie mojej nowej, ale za to jakiej przyjaciółki.

 Danielle oraz Eleanor siedziały pod ścianą cały czas wpatrując się w ścianę na przeciwko, a moje przyjaciółki z zespołu kręciły się po korytarzu nie mogąc przestać. Liam z Harry'm pocieszali Zayn'a, którego głowa spoczywała na moich kolanach. Natomiast Niall z Louis'em poszli po kilka kubeczków kawy dla nas wszystkich.

 - Przepraszam czy jest tu ktoś z rodziny Lilianny Rosalie Malik - z rozmyślenia wyrwał mnie zmęczony głos mężczyzny.
 Wszyscy zatrzymaliśmy się jak na jakieś polecenie i cierpliwie wpatrywaliśmy się w niskiego starszego pana.
 - Tak, jestem jej rodzicielką - odpowiedziała szybko matka Lily podnosząc się z niebieskiego krzesła.
- Dobrze, a czy mógłbym prosić panią do mojego gabinetu? - zapytał patrząc na nią za okrągłych okularów.
- Oczywiście - odpowiedziała kobieta.
 Trisha razem z mężem Yaser'em ruszyła jasnym korytarzem za lekarzem w białym kitlu. Nie mogąc oderwać od nich wzroku wpatrywałam się, aż nie zniknęli za brązowymi drzwiami z napisem Doktor Pablo Dreat.

20 minut później

 Podniosłam wzrok słysząc kroki zbliżających się kilku osób. Wpatrując się w zapłakane sylwetki rodziców mojego chłopaka oraz lekarza poczułam jak serce łamię mi się na tysiąc malutkich kawałków.

 - Mamo? - Zayn szybkim ruchem podniósł głowę z moich kolan, a następnie stał tuż przed swoimi rodzicami ocierając łzy z policzków. Niestety dużo to chłopakowi nie dało ponieważ chwilę później z jego czekoladowych tęczówek nadal wypływały świeże przezroczyste kropelki zwane potocznie łzami.
- Kochanie, Lily ... ona...  - zaczęła wybuchając płaczem.
- Synku, chodzi o to - Pan Malik zatrzymał się, a następnie rozejrzał się w około próbując odnaleźć odpowiednie słowa. - Lily ona....


-------------
 Przepraszam!
Znowu nawaliłam. Dodaję krótszy ponieważ nie wiem jak mam skończyć, do tego końcówkę zawaliłam. Niestety najbliższy rozdział możecie się spodziewać dopiero w sierpniu. 13-stego wylatuję z kraju i wątpię żebym miała internet i w ogóle czas. Mam nadzieję, że przez moje opóźnione rozdziały nie stracę czytelników. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie mnie bądź bloga tego, albo tego to zapraszam na http://ask.fm/Werka23
Buziaki Werka <3 :*

12 cze 2013

Niespodzianka

Mam dla Was malutką niespodziankę!
Ostatnio postanowiłam zrobić zwiastun opowiadania, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Link: 

Do następnego!
~
Ronnie :*

8 cze 2013

Rozdział 8

Rozdział 8

Rok 2013

Miesiąc: Marzec, Kwiecień

Moje mieszkanie, sklep, galeria

UK

London

22 Piątek godzina 19:56


 Siedziałam w salonie kiedy rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi, zdziwiona, bo przecież nie zapraszałam nikogo do siebie, a moi najbliżsi, których niedawno poznałam są na innym kontynencie bądź w innej części kraju. Wstałam z kanapy by po chwili wolnym krokiem ruszyć do drzwi po czym otworzyłam je przekręcając gałką. Kilka sekund później przed moimi oczami ukazały się dwie dziewczyny, jedna blondynką o figurze godnej modelki ubrana w szare leginsy oraz brązowy płaszczyk natomiast na stopach miała założone brązowe botki. Druga zaś nieco niższa od swojej znajomej szatynka ubrana w czarne rurki i zwykłą czarną zimową kurtkę oraz czarne kozaki. Zaintrygowana postanowiłam się odezwać.
 - W czymś mogę pomóc?- zapytałam uprzejmym głosem, spoglądając ciekawym wzorkiem na nieznajome mi dziewczyny.
- Cześć jestem Sophie, a to jest Lucy, dopiero się wprowadziłyśmy do domu obok i mamy do Ciebie malutką prośbę, mogłabyś nam powiedzieć gdzie znajduje się najbliższy sklep? - spytała blondynka uśmiechając się nieszczerze od ucha do ucha.
- Hej miło mi Lily jestem - przerwałam na chwilę - i tak jasne, jak chcecie to mogę Was tam podrzucić, bo w sumie sama bym musiała zrobić zakupy - odpowiedziałam z pokerową twarzą podając dłoń na przywitanie.
- Naprawdę mogłabyś ? - zapytała się dotąd milcząca Lucy, która wydaje się na pierwszy rzut oka lekko zagubiona.
- Jasne, wejdźcie - odparłam otwierając szerzej drzwi, a kąciki moich ust lekko drgnęły przez co się uniosły.
- Dziękujemy - odpowiedziała Sophie wchodząc razem z szatynką do środka mojego samotnego domu.
- Nie ma za co, wejdźcie może do salonu, ja w tym czasie pójdę założyć coś na siebie, macie ochotę na coś do picia ? - zapytałam z uprzejmością w głosie.
- Nie dziękujemy - opowiedziały razem.
 Pokiwałam lekko głową, a następnie udałam się na górę, po sweterek, który od razu na siebie zarzuciłam oraz torebkę, do której schowałam portfel, kluczyki, telefon i kilka innych drobiazgów. Schodząc po schodach usłyszałam cichą rozmowę dziewczyn, nie wiem czemu, ale poczułam jakby mnie obgadywały. Lekko zdezorientowana ubrałam kremowy płaszczyk do tego czarny szalik, jasną czapkę i tego samego koloru rękawiczki, a następnie na nogi założyłam ciepłe, czarne kozaki na płaskiej podeszwie.
 - Jestem już gotowa, więc możemy się pomału zbierać - powiedziałam wchodząc do salonu, gdzie siedziały dziewczyny.
- Tak, tak chodź Lucy - odezwała się Sophie wyrwana z zamyślenia, a po kilku sekundach wstała razem z jej przyjaciółką.
 Pokiwałam powoli głową nie rozumiejąc ich zachowania, nie zaprzątając sobie tym głowy ruszyłam do garażu upewniając, się że nieznajome idą za mną. Przechodząc koło drzwi, zakluczyłam je od wewnątrz, będąc w garażu przycisnęłam lekko guziczek na pilocie przez co samochód lekko zamrugał i został odblokowany. Wsiadając do samochodu zauważyłam, że szatynka ma zamiar usiąść z tyłu, a jej przyjaciółka ku mojemu zasmuceniu zasiada z przodu.

 - Skąd tak w ogóle pochodzicie ? - zapytałam je w trakcie ważenia pomarańczowych cudów, zwanych inaczej marchewkami.
- Z Polski, dokładnie to z Warszawy - odpowiedziała z przesadną uprzejmością szatynka spoglądając uważnie na Sophie.
- A ty Lily ? - spytała blondynka jakby od niechcenia, odwróciła na chwilę głowę w stronę wyjścia ze sklepu i skinęła ledwo zauważalnie głową by po chwili zwrócić swój wzrok ku mnie. Zaintrygowana skierowałam swoje oczy w stronę miejsca przypatrywania się Sophie.
- Z Bradford, ale przez kilkanaście lat mieszkałam w Polsce, dokładnie to w Poznaniu (nie wiem czy wcześniej pisałam gdzie) - mruknęłam krzywiąc się na wspomnienia z okresu mojego okłamanego życia.
 Dziewczyny tylko spojrzały się na siebie, a następnie kiwnęły ledwo widocznie głowami, zdezorientowana ruszyłam do przodu chcąc znaleźć się z daleka od nich. Niestety one podążyły za mną jak cienie.

 Szykując się do spania rozmyślałam nad nowo poznanymi dziewczynami, moje przeczucie mówiło mi, że źle robię zapoznając się z nimi. Chcąc zagłuszyć moje myśli opadam na miękką poduszkę, a po chwili moje oczy samoczynnie się zamykają i zapadam w głęboki sen.

  3.04 - Środa, 15:29

 Chodząc uliczkami Londynu moje nogi zaprowadzają mnie do galerii handlowej, w której znajduje się mnóstwo jak na tę porę ludzi. Nie spiesząc się wchodzę do pierwszego napotkanego sklepu, który okazuje się TOPSHOP'em. Z uśmiechem przeglądam wszystkie półki sklepowe, ale nic nie znajduję przez co moją twarz stopniowo opuszcza radość, a zastępuje ją smutek. Wychodząc ze sklepu spoglądam jeszcze na wystawę, moje spojrzenie ukazuje mi mnie w szybie Topshop'u. Moje oczy przeszywają mnie całą od czubka głowy, aż do stopu, a następnie jeszcze raz tym razem na odwrót. Kiedy moje spojrzenie trafia na czekoladowe zagubione i lekko przygaszone tęczówki zaczynam myśleć o otaczających mnie ludziach, których jak dotąd nie widziałam od około trzech-czterech tygodni.

 Przez ten cały czas moje nowe sąsiadki próbowały na siłę wepchnąć się do mojego życia, ale na szczęście nie udawało się im to. W szkole Max i ja nadal rywalizujemy, a Emma i jej świta próbują mi zniszczyć życie, poprzez wyrzucenie z drużyny, ale trener nie pozwala na to i niedługo po tym stałam się kapitanem. Moja poprzedniczka jest na tyle wściekła, że za każdym razem próbuje się mnie pozbyć, dogryza mi, rzuca kąśliwe uwagi oraz rozprowadza plotki, które na moje szczęście większość nie słucha. 

 Od kilku dni zaczynam się spotykać z Eliotem z drużyny siatkarzy, chłopak ten wydaje się trochę nadęty, ale przy bliskim poznaniu jest zupełnie na odwrót. Dziewiętnastoletni Kofrins jest wysokim ciemnym blondynem obciętym  podobnie do mojego brata. Jego tęczówki są kolory ciepłego brązu, chłopak ten ku mojej uldze jest miłym człowiekiem, tak samo jak jego rodzeństwo. Jego starszy o dwa lata brat Christian oraz młodsza o rok Mia mają oczy barwy niebieskiej, a Phoebe sześcioletnia dziewczynka jest kopią Eliota. Gdy tylko się na nich wszystkich spojrzy widać, że są ze sobą spokrewnieni. Rodzeństwo Kofrins jest ze sobą bardzo zżyte, rzadko się ze sobą kłócą dzięki czemu ich relacje są tak dobre.
 Chodząc tak po galerii moje nogi doprowadzają mnie do drzwi jednej z tutejszych kawiarenek. Zmęczona chodzeniem postanawiam wejść do środka, naparłam lekko na drzwi, a chwilę później zasiadam przy jednym z wolnych stolików. Nie minęła chwila, a przy stoliku pojawiła się miła i młoda jak na swój wiek brunetka, która podała mi menu i odeszła na sekundę, aby roznieść innym klientom karty z menu.
 - Dzień dobry, co podać ? - usłyszałam pytanie od dziewczyny, która wpatrywała się we mnie i czekała.
- Dzień dobry - odpowiedziałam uprzejmie spoglądając na kartę menu - poproszę gorącą czekoladę oraz kawałek sernika.
- Dobrze, coś jeszcze dla pani? - zanotowała szybko w swoim notesiku, a następnie spojrzała na mnie.
- Nie to wszystko - odparłam.
- Dobrze, za około 5 minut przyniosę pani zamówienie - oznajmiła chowając notesik i długopis do kieszeni w fartuchu z logiem kawiarenki.

 Popijając już zimną czekoladę rozejrzałam się po całym wystroju kawiarenki, w którym dominował kolor brązowy, ale również kremowy ze złotymi dodatkami. Ogólnie całe pomieszczenie, które jest normalnych rozmiarów stanowi kompozycję odcieni brązowego. Nie powiem spodobało mi się to. W końcu od najmłodszych lat uwielbiałam kolor kremowy, a przy brązowym, który właśnie idealnie pasuje do niego wyczuwa się magię. Tak magię, może to dziwne ale...

 Magia jest tylko jeśli w nią wierzysz. 
 

 8.09 - Poniedziałek 18:22

 Nie wiem czemu, ale czuję się normalnie zważywszy na to, że Eliot przedstawił mi dzisiaj swoją dziewczynę. Może to nawet dobrze, przecież mi się on nie podobał, co prawda chłopak jest mega przystojny, ale...

 - Lily! - usłyszałam krzyk dochodzący zza moich pleców.
 Odwróciłam się lekko, a moje oczy napotkały piątkę mężczyzn. Piątkę znanych na całym świecie, piątkę, która od niedawna jest dla mnie bardzo ważna. One Direction.
 - Zayn! - wykrzyczałam, a po chwili wisiałam w powietrzu przytulana do mojego o dwa lata starszego brata.
 - Tęskniłem - wyszeptał mi do ucha chłopak.
- Ja również - mruknęłam, a po policzku popłynęły kilka łez, oderwałam się od Zayn'a by przywitać się z resztą - Chłopcy, tęskniłam.
- Nie płacz, my też tęskniliśmy - odezwał się Liam przytulając mnie na powitanie, chwilę później w objęcia porwał mnie Louis, który poniósł mnie lekko.
- Schudłaś - odezwał się z pretensjami w głosie.
- Wcale, że nie - odparłam szeroko się uśmiechając, a szatyn opuścił mnie tak, że mogłam stanąć na własnych nogach.
- Lily! - wykrzyknął loczek przytulając mnie na powitanie.
- Harry! - odpowiedziałam mu tak samo przez co reszta się zaśmiała. Chwilę później z uśmiechem chłopak mnie puścił.
- Hej Lilka - odezwał się miękki głos blondynka tuż za moimi plecami, odwróciłam się powoli. W moje oczy od razu wyłapało niebieskie tęczówki chłopaka.
- Niall - wyszeptałam z zauważalną tęsknotą w głosie, przez co łzy, które cały czas mi płynęły spotęgowały się.
- Nie płacz - szepnął wycierając moje policzki od łez.

 20 minut później

 - Kiedy wróciliście ? - zapytałam zaciekawiona siadając pomiędzy moim bratem, a Niall'em na kanapie w salonie.

- Dzisiaj - odpowiedział spokojnym głosem Liam. - Jakieś dwie do trzech godzin temu - dopowiedział uśmiechając się szeroko.
- I dopiero mnie odwiedziliście wstydźcie się - odezwałam się udając obrażoną.
- Oj Liluś nie złość się - wyszeptał nad moim uchem Malik.
- A będę - mruknęłam, a chwilę później na moim brzuchu poczułam dwie ręce, które mnie łaskotały - Prz... przes... prestań. Za.. Zayn.. błagam. - błagałam wijąc się na kanapie.


-------------------------
Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie miałam zbytnio czasu, mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba i do następnego!
Ronnie <3