15 wrz 2013

Notka

 Wiem, że od dłuższego czasu nic nie dodawałam, ale nie miałam weny, obecnie pracuję nad rozdziałem, który za nic w świecie nie chce mi się udać. Jak na razie mam zapisane 2/6 strony. Nie wiem kiedy dodam, ale postaram się jak najszybciej. Buziaki Ronnie <3

8 sie 2013

Hej

Hej!

Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga o 1d, obecnie na stronce znajduje się prolog, ale jutro dodam bohaterów.


Ps. na razie nie mam nowego rozdziału na tego i drugiego bloga.

6 lip 2013

Rozdział 9

Rozdział 9


Rok: 2013


Miesiąc: Kwiecień


Park, mieszkanie Lily, ulica, szpital, gabinet 


UK/-----

Londyn/-----

13 Sobota 15:43



*Oczami Lily*


 Od ponad dziesięciu minut czekam w parku na Eliota i jego dziewczynę Jazzy, zasmucona siadam na najbliższej ławce po czym wyciągam telefon z kieszeni spodni. Odblokowuję go, a na moim wyświetlaczu ukazuje się zdjęcie chłopaków z One Direction, dziewczyn z LM, Danielle i Eleanor oraz moje siostry razem z rodzicami. Fotografia ta powstała jakiś czas temu w moim salonie, kiedy wszyscy byliśmy razem. Teraz coraz mniej czasu spędzamy ponieważ rodzice i siostry są w Bradford, chłopcy ledwo co wrócili z trasy, a dziewczyny tzw. Little Mix dopiero wyruszyły. Dan musiała wyjechać, ale mówiła że wróci 20-stego kwietnia, Eleanor obecnie jest w Manchester'ze na studiach.
 - Buuuu! - usłyszałam przez co podskoczyłam wystraszona, a aparat, który trzymałam cały czas w ręce upadł na trawę pod ławką. 
Podniosłam się z brązowej ławki po czym zebrałam z brudnej ziemi mój cały telefon, a następnie się odwróciłam i zauważyłam osoby, na które czekam.
- Eliot zabiję Cię kiedyś - mruknęłam nadal wystraszona.
- Zbyt bardzo mnie kochasz, żeby mnie zabić - uśmiechnął się po czym przytulił mnie mocno do siebie.

- Wmawiaj sobie - powiedziałam odrywając się od niego, a następnie przytuliłam szatynkę.
- Hej kochana - przywitała się ze mną dziewczyna na co uśmiechnęłam się szczerze.
- Hej Jazzy - odpowiedziałam.
- Długo na nas czekasz? - zapytał się zaciekawiony chłopak.
- Nie - odparłam szybko, a kąciki moich ust opadły lekko.

 Przez kilka długich godzin rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy, niestety po pewnym czasie para zakochanych musiała wracać do domu. Pożegnałam się z nimi, a następnie ruszyłam powoli w stronę domu. Mijałam różne wystawy sklepowe z przeróżnymi rzeczami przechodząc przez główne ulice Londynu. Chwilę później znajdowałam się mojej ulicy. Przechodząc przez pasy zauważyłam światła świecące się w moim mieszkaniu. Zdziwiona obróciłam głowę o 90 stopni. Zatrzymałam się wystraszona, a przed moimi oczami ukazało się białe światło.


*Oczami Zayn'a* 

 Od ponad 30-stu minut czekamy na moją siostrę w jej mieszkaniu, znudzeniu bezczynnym siedzeniem rozmawiamy na błahe tematy. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny huk wydobywający się z dworu. Wystraszeni podnieśliśmy się szybko z naszych miejsc, a następnie podbiegliśmy do okna za którym widać było odjeżdżający czarny samochód. Odwróciłem lekko głowę od BMW, po czym zobaczyłem leżącą na ziemi postać. Przerażony wybiegłem najszybciej jak umiałem z domu, a następnie dobiegłem do leżącej osoby, którą okazała się moja siostra. Zauważając ją tam z mojego gardła wydał się pisk, a w oczach pojawiło się mnóstwo łez, którym dałem od razu spokój. Upadłem na kolana przed ciałem bardzo ważnej dziewczyny. Ułożyłem jej głowę na moich kolanach, a następnie usłyszałem Liam'a, który rozmawiał przez telefon z pogotowiem ratunkowym.
 - Lily - wyszeptałem płacząc.
- O mój Boże - usłyszałem przerażony krzyk Louis'a.
- Karetka już jedzie - oznajmił nam wystraszony głos Payna.
 Rozejrzałem się w okół i zauważyłem łzy spływające po twarzach moich przyjaciół. Następnie odwróciłem się w stronę leżącej Lilianny, która od jakiegoś czasu leży nieruchomo na brudnym asfalcie pośród jej własnej krwi.

Godzina później

 Od ponad 20-stu minut siedzimy pod salą operacyjną na wiadomość od kogokolwiek lecz nikt nam nie chce powiedzieć czegoś na temat mojej kochanej siostrzyczki.
 - Zayn powiadomiłem już twoich rodziców oraz dziewczyny - usłyszałem zachrypnięty głos Harry'ego, który non stop ocierał policzki z łez.
- Dziękuję - wyszeptałem, a następnie rozłożyłem lekko ramiona po czym poczułem ciało loczka wtulające się we mnie bądź moje w niego.
 Dlaczego? Dlaczego moja siostra? Dlaczego moja Lily? Pytałem w myślach lecz nikt mi nie odpowiadał. 


*Oczami Niall'a*

 Wpatrywałem się w błękitną przyprawiającą o gęsią skórkę ścianę. Odwróciłem swój wzrok, a moim oczom ukazał się widok wtulonego Zayn'a w Harre'go. Nie mogąc pozbyć się widoku krwawiącej dziewczyny na środku drogi, schowałem głowę w ręce ułożone na kolanach. Niecałą minutę później moje dłonie były mokre od łez wydobywających się spod moich powiek.

Jakiś czas później

 Usłyszałem hałas wydobywający się z korytarza. Zaintrygowany podniosłem wzrok, a następnie przetarłem oczy z łez. Chwilę później przy Nas znalazła się rodzina Malika oraz nasze bliskie przyjaciółki.
 - Kochanie - wyszeptała pani Malik próbując zdusić szloch lecz jej się to nie udało przez co z jej oczu wydobyły się łzy.
- Mamo - jęknął Zayn wpatrując się w swoją rodzicielkę, a chwilę później otoczył ją swoimi ramionami.

*Oczami Ktosia*

 Wpatrywałem się w przestrzeń tworzącą się za oknem w moim biurze, lecz wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Zaciekawiony podniosłem aparat do ucha, a następnie przyciskając zieloną słuchawkę odebrałem połączenie.
 - Robota wykonana szefie - usłyszałem głos mojego człowieka.
-  Nie żyje? - zapytałem zaciekawiony oraz szczęśliwy z pozbycia się smarkuli.
- Nie wiem - odpowiedział szybko, zbyt szybko jak na niego.
- Jak to kurwa nie wiesz?! - wykrzyczałem wściekły ściskając wolną rękę w pięść, a następnie uderzyłem nią w blat biurka.
- Szefie kazałeś mi się tylko nią dobrze zająć - wyszeptał przestraszony.
- Zająć się?! Miałeś ją zabić do jasnej cholery! - wściekły podniosłem się z wygodnego fotela przewracając go.
- Ale - zaczął lecz mu przerwałem.
- Jeżeli dowiem się, że ta smarkula żyje to możesz się pożegnać z rodziną. Zrozumiałeś?! - burknąłem.
- Tak jest szefie - odparł błyskawicznie.
- Mam nadzieję - mruknąłem rozłączając się.

 Co za ludzie, nawet prostą robotę nie umieją dobrze wykonać. Wszystko muszą spieprzyć/ Ta dziewczyna musi zniknąć z tego świata i to jak najprędzej. Inaczej będę musiał się ukrywać, a tego nie mam zamiaru nawet robić.

*Oczami Perrie*

 Siedzieliśmy przed salą Lilianny i czekaliśmy na lekarza, który może nam coś powiedzieć na temat stanu naszej przyjaciółki. Rodzina czarnowłosej siedziała na dość nie wygodnych krzesełkach non stop płacząc. Nie dziwię im się takiego zachowania, przecież tu chodzi o życie mojej nowej, ale za to jakiej przyjaciółki.

 Danielle oraz Eleanor siedziały pod ścianą cały czas wpatrując się w ścianę na przeciwko, a moje przyjaciółki z zespołu kręciły się po korytarzu nie mogąc przestać. Liam z Harry'm pocieszali Zayn'a, którego głowa spoczywała na moich kolanach. Natomiast Niall z Louis'em poszli po kilka kubeczków kawy dla nas wszystkich.

 - Przepraszam czy jest tu ktoś z rodziny Lilianny Rosalie Malik - z rozmyślenia wyrwał mnie zmęczony głos mężczyzny.
 Wszyscy zatrzymaliśmy się jak na jakieś polecenie i cierpliwie wpatrywaliśmy się w niskiego starszego pana.
 - Tak, jestem jej rodzicielką - odpowiedziała szybko matka Lily podnosząc się z niebieskiego krzesła.
- Dobrze, a czy mógłbym prosić panią do mojego gabinetu? - zapytał patrząc na nią za okrągłych okularów.
- Oczywiście - odpowiedziała kobieta.
 Trisha razem z mężem Yaser'em ruszyła jasnym korytarzem za lekarzem w białym kitlu. Nie mogąc oderwać od nich wzroku wpatrywałam się, aż nie zniknęli za brązowymi drzwiami z napisem Doktor Pablo Dreat.

20 minut później

 Podniosłam wzrok słysząc kroki zbliżających się kilku osób. Wpatrując się w zapłakane sylwetki rodziców mojego chłopaka oraz lekarza poczułam jak serce łamię mi się na tysiąc malutkich kawałków.

 - Mamo? - Zayn szybkim ruchem podniósł głowę z moich kolan, a następnie stał tuż przed swoimi rodzicami ocierając łzy z policzków. Niestety dużo to chłopakowi nie dało ponieważ chwilę później z jego czekoladowych tęczówek nadal wypływały świeże przezroczyste kropelki zwane potocznie łzami.
- Kochanie, Lily ... ona...  - zaczęła wybuchając płaczem.
- Synku, chodzi o to - Pan Malik zatrzymał się, a następnie rozejrzał się w około próbując odnaleźć odpowiednie słowa. - Lily ona....


-------------
 Przepraszam!
Znowu nawaliłam. Dodaję krótszy ponieważ nie wiem jak mam skończyć, do tego końcówkę zawaliłam. Niestety najbliższy rozdział możecie się spodziewać dopiero w sierpniu. 13-stego wylatuję z kraju i wątpię żebym miała internet i w ogóle czas. Mam nadzieję, że przez moje opóźnione rozdziały nie stracę czytelników. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie mnie bądź bloga tego, albo tego to zapraszam na http://ask.fm/Werka23
Buziaki Werka <3 :*

12 cze 2013

Niespodzianka

Mam dla Was malutką niespodziankę!
Ostatnio postanowiłam zrobić zwiastun opowiadania, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Link: 

Do następnego!
~
Ronnie :*

8 cze 2013

Rozdział 8

Rozdział 8

Rok 2013

Miesiąc: Marzec, Kwiecień

Moje mieszkanie, sklep, galeria

UK

London

22 Piątek godzina 19:56


 Siedziałam w salonie kiedy rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi, zdziwiona, bo przecież nie zapraszałam nikogo do siebie, a moi najbliżsi, których niedawno poznałam są na innym kontynencie bądź w innej części kraju. Wstałam z kanapy by po chwili wolnym krokiem ruszyć do drzwi po czym otworzyłam je przekręcając gałką. Kilka sekund później przed moimi oczami ukazały się dwie dziewczyny, jedna blondynką o figurze godnej modelki ubrana w szare leginsy oraz brązowy płaszczyk natomiast na stopach miała założone brązowe botki. Druga zaś nieco niższa od swojej znajomej szatynka ubrana w czarne rurki i zwykłą czarną zimową kurtkę oraz czarne kozaki. Zaintrygowana postanowiłam się odezwać.
 - W czymś mogę pomóc?- zapytałam uprzejmym głosem, spoglądając ciekawym wzorkiem na nieznajome mi dziewczyny.
- Cześć jestem Sophie, a to jest Lucy, dopiero się wprowadziłyśmy do domu obok i mamy do Ciebie malutką prośbę, mogłabyś nam powiedzieć gdzie znajduje się najbliższy sklep? - spytała blondynka uśmiechając się nieszczerze od ucha do ucha.
- Hej miło mi Lily jestem - przerwałam na chwilę - i tak jasne, jak chcecie to mogę Was tam podrzucić, bo w sumie sama bym musiała zrobić zakupy - odpowiedziałam z pokerową twarzą podając dłoń na przywitanie.
- Naprawdę mogłabyś ? - zapytała się dotąd milcząca Lucy, która wydaje się na pierwszy rzut oka lekko zagubiona.
- Jasne, wejdźcie - odparłam otwierając szerzej drzwi, a kąciki moich ust lekko drgnęły przez co się uniosły.
- Dziękujemy - odpowiedziała Sophie wchodząc razem z szatynką do środka mojego samotnego domu.
- Nie ma za co, wejdźcie może do salonu, ja w tym czasie pójdę założyć coś na siebie, macie ochotę na coś do picia ? - zapytałam z uprzejmością w głosie.
- Nie dziękujemy - opowiedziały razem.
 Pokiwałam lekko głową, a następnie udałam się na górę, po sweterek, który od razu na siebie zarzuciłam oraz torebkę, do której schowałam portfel, kluczyki, telefon i kilka innych drobiazgów. Schodząc po schodach usłyszałam cichą rozmowę dziewczyn, nie wiem czemu, ale poczułam jakby mnie obgadywały. Lekko zdezorientowana ubrałam kremowy płaszczyk do tego czarny szalik, jasną czapkę i tego samego koloru rękawiczki, a następnie na nogi założyłam ciepłe, czarne kozaki na płaskiej podeszwie.
 - Jestem już gotowa, więc możemy się pomału zbierać - powiedziałam wchodząc do salonu, gdzie siedziały dziewczyny.
- Tak, tak chodź Lucy - odezwała się Sophie wyrwana z zamyślenia, a po kilku sekundach wstała razem z jej przyjaciółką.
 Pokiwałam powoli głową nie rozumiejąc ich zachowania, nie zaprzątając sobie tym głowy ruszyłam do garażu upewniając, się że nieznajome idą za mną. Przechodząc koło drzwi, zakluczyłam je od wewnątrz, będąc w garażu przycisnęłam lekko guziczek na pilocie przez co samochód lekko zamrugał i został odblokowany. Wsiadając do samochodu zauważyłam, że szatynka ma zamiar usiąść z tyłu, a jej przyjaciółka ku mojemu zasmuceniu zasiada z przodu.

 - Skąd tak w ogóle pochodzicie ? - zapytałam je w trakcie ważenia pomarańczowych cudów, zwanych inaczej marchewkami.
- Z Polski, dokładnie to z Warszawy - odpowiedziała z przesadną uprzejmością szatynka spoglądając uważnie na Sophie.
- A ty Lily ? - spytała blondynka jakby od niechcenia, odwróciła na chwilę głowę w stronę wyjścia ze sklepu i skinęła ledwo zauważalnie głową by po chwili zwrócić swój wzrok ku mnie. Zaintrygowana skierowałam swoje oczy w stronę miejsca przypatrywania się Sophie.
- Z Bradford, ale przez kilkanaście lat mieszkałam w Polsce, dokładnie to w Poznaniu (nie wiem czy wcześniej pisałam gdzie) - mruknęłam krzywiąc się na wspomnienia z okresu mojego okłamanego życia.
 Dziewczyny tylko spojrzały się na siebie, a następnie kiwnęły ledwo widocznie głowami, zdezorientowana ruszyłam do przodu chcąc znaleźć się z daleka od nich. Niestety one podążyły za mną jak cienie.

 Szykując się do spania rozmyślałam nad nowo poznanymi dziewczynami, moje przeczucie mówiło mi, że źle robię zapoznając się z nimi. Chcąc zagłuszyć moje myśli opadam na miękką poduszkę, a po chwili moje oczy samoczynnie się zamykają i zapadam w głęboki sen.

  3.04 - Środa, 15:29

 Chodząc uliczkami Londynu moje nogi zaprowadzają mnie do galerii handlowej, w której znajduje się mnóstwo jak na tę porę ludzi. Nie spiesząc się wchodzę do pierwszego napotkanego sklepu, który okazuje się TOPSHOP'em. Z uśmiechem przeglądam wszystkie półki sklepowe, ale nic nie znajduję przez co moją twarz stopniowo opuszcza radość, a zastępuje ją smutek. Wychodząc ze sklepu spoglądam jeszcze na wystawę, moje spojrzenie ukazuje mi mnie w szybie Topshop'u. Moje oczy przeszywają mnie całą od czubka głowy, aż do stopu, a następnie jeszcze raz tym razem na odwrót. Kiedy moje spojrzenie trafia na czekoladowe zagubione i lekko przygaszone tęczówki zaczynam myśleć o otaczających mnie ludziach, których jak dotąd nie widziałam od około trzech-czterech tygodni.

 Przez ten cały czas moje nowe sąsiadki próbowały na siłę wepchnąć się do mojego życia, ale na szczęście nie udawało się im to. W szkole Max i ja nadal rywalizujemy, a Emma i jej świta próbują mi zniszczyć życie, poprzez wyrzucenie z drużyny, ale trener nie pozwala na to i niedługo po tym stałam się kapitanem. Moja poprzedniczka jest na tyle wściekła, że za każdym razem próbuje się mnie pozbyć, dogryza mi, rzuca kąśliwe uwagi oraz rozprowadza plotki, które na moje szczęście większość nie słucha. 

 Od kilku dni zaczynam się spotykać z Eliotem z drużyny siatkarzy, chłopak ten wydaje się trochę nadęty, ale przy bliskim poznaniu jest zupełnie na odwrót. Dziewiętnastoletni Kofrins jest wysokim ciemnym blondynem obciętym  podobnie do mojego brata. Jego tęczówki są kolory ciepłego brązu, chłopak ten ku mojej uldze jest miłym człowiekiem, tak samo jak jego rodzeństwo. Jego starszy o dwa lata brat Christian oraz młodsza o rok Mia mają oczy barwy niebieskiej, a Phoebe sześcioletnia dziewczynka jest kopią Eliota. Gdy tylko się na nich wszystkich spojrzy widać, że są ze sobą spokrewnieni. Rodzeństwo Kofrins jest ze sobą bardzo zżyte, rzadko się ze sobą kłócą dzięki czemu ich relacje są tak dobre.
 Chodząc tak po galerii moje nogi doprowadzają mnie do drzwi jednej z tutejszych kawiarenek. Zmęczona chodzeniem postanawiam wejść do środka, naparłam lekko na drzwi, a chwilę później zasiadam przy jednym z wolnych stolików. Nie minęła chwila, a przy stoliku pojawiła się miła i młoda jak na swój wiek brunetka, która podała mi menu i odeszła na sekundę, aby roznieść innym klientom karty z menu.
 - Dzień dobry, co podać ? - usłyszałam pytanie od dziewczyny, która wpatrywała się we mnie i czekała.
- Dzień dobry - odpowiedziałam uprzejmie spoglądając na kartę menu - poproszę gorącą czekoladę oraz kawałek sernika.
- Dobrze, coś jeszcze dla pani? - zanotowała szybko w swoim notesiku, a następnie spojrzała na mnie.
- Nie to wszystko - odparłam.
- Dobrze, za około 5 minut przyniosę pani zamówienie - oznajmiła chowając notesik i długopis do kieszeni w fartuchu z logiem kawiarenki.

 Popijając już zimną czekoladę rozejrzałam się po całym wystroju kawiarenki, w którym dominował kolor brązowy, ale również kremowy ze złotymi dodatkami. Ogólnie całe pomieszczenie, które jest normalnych rozmiarów stanowi kompozycję odcieni brązowego. Nie powiem spodobało mi się to. W końcu od najmłodszych lat uwielbiałam kolor kremowy, a przy brązowym, który właśnie idealnie pasuje do niego wyczuwa się magię. Tak magię, może to dziwne ale...

 Magia jest tylko jeśli w nią wierzysz. 
 

 8.09 - Poniedziałek 18:22

 Nie wiem czemu, ale czuję się normalnie zważywszy na to, że Eliot przedstawił mi dzisiaj swoją dziewczynę. Może to nawet dobrze, przecież mi się on nie podobał, co prawda chłopak jest mega przystojny, ale...

 - Lily! - usłyszałam krzyk dochodzący zza moich pleców.
 Odwróciłam się lekko, a moje oczy napotkały piątkę mężczyzn. Piątkę znanych na całym świecie, piątkę, która od niedawna jest dla mnie bardzo ważna. One Direction.
 - Zayn! - wykrzyczałam, a po chwili wisiałam w powietrzu przytulana do mojego o dwa lata starszego brata.
 - Tęskniłem - wyszeptał mi do ucha chłopak.
- Ja również - mruknęłam, a po policzku popłynęły kilka łez, oderwałam się od Zayn'a by przywitać się z resztą - Chłopcy, tęskniłam.
- Nie płacz, my też tęskniliśmy - odezwał się Liam przytulając mnie na powitanie, chwilę później w objęcia porwał mnie Louis, który poniósł mnie lekko.
- Schudłaś - odezwał się z pretensjami w głosie.
- Wcale, że nie - odparłam szeroko się uśmiechając, a szatyn opuścił mnie tak, że mogłam stanąć na własnych nogach.
- Lily! - wykrzyknął loczek przytulając mnie na powitanie.
- Harry! - odpowiedziałam mu tak samo przez co reszta się zaśmiała. Chwilę później z uśmiechem chłopak mnie puścił.
- Hej Lilka - odezwał się miękki głos blondynka tuż za moimi plecami, odwróciłam się powoli. W moje oczy od razu wyłapało niebieskie tęczówki chłopaka.
- Niall - wyszeptałam z zauważalną tęsknotą w głosie, przez co łzy, które cały czas mi płynęły spotęgowały się.
- Nie płacz - szepnął wycierając moje policzki od łez.

 20 minut później

 - Kiedy wróciliście ? - zapytałam zaciekawiona siadając pomiędzy moim bratem, a Niall'em na kanapie w salonie.

- Dzisiaj - odpowiedział spokojnym głosem Liam. - Jakieś dwie do trzech godzin temu - dopowiedział uśmiechając się szeroko.
- I dopiero mnie odwiedziliście wstydźcie się - odezwałam się udając obrażoną.
- Oj Liluś nie złość się - wyszeptał nad moim uchem Malik.
- A będę - mruknęłam, a chwilę później na moim brzuchu poczułam dwie ręce, które mnie łaskotały - Prz... przes... prestań. Za.. Zayn.. błagam. - błagałam wijąc się na kanapie.


-------------------------
Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie miałam zbytnio czasu, mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba i do następnego!
Ronnie <3

12 maj 2013

Rozdział 7

Rozdział 7

Rok 2013

Miesiąc Marzec

Moje mieszkanie; Szkoła; Sala gimnastyczna

Kraj UK

Miejscowość London

18 Poniedziałek 7:45

 - Zaspałam, zaspałam - mówiłam sama do siebie biegając jak szalona po całym mieszkaniu.
 Spakowałam szybko zeszyty z nieodrobionymi zadaniami do torby, naciągnęłam jasne jeansy na tyłek, ubrałam białą bokserkę, a na to szary sweterek. Rozczesałam szybko włosy, po czym związałam je w niechlujnego koka, na stopy założyłam szybko białe skarpetki i beżowe buty emu. Wybiegłam z pokoju z torbą szkolną, torbą treningową, kluczami i telefonem w ręce. Przed wyjściem wbiegłam jeszcze do kuchni po jabłko i dwie butelki wody mineralnej, które spakowałam do torby. Wyszłam na korytarz, w którym założyłam kremowy płaszczyk, beżowy szalik i takiego samego koloru czapkę. Szybkim krokiem pokonałam odległość do garażu, tam wrzuciłam na tył samochodu torby, wsiadłam do auta. W środku włożyłam do stacyjki kluczyk, który momentalnie przekręciłam, włączyłam ogrzewanie i kliknęłam na pilot od garażu, który jak zwykle znajdywał się w samochodzie. Ostrożnie wyjechałam przed dom, ponownie kliknęłam na guzik od pilota i ruszyłam do szkoły. Kilkanaście minut później parkowałam przed szkołą, spojrzałam na godzinę w telefonie i uzmysłowiłam sobie ile zostało mi czasu do rozpoczęcia lekcji historii. Szybko wysiadłam z auta, zgarnęłam torby i zamknęłam samochód.
 - Jeszcze tylko dwie minuty, Lily zdążysz, ten stary gbur nie będzie musiał Cię wysyłać do dyrektora - mruknęłam biegnąc do głównego wejścia, przez które wchodzili uczniowie i nauczyciele mojej szkoły.
 Wbiegając do budynku udałam się do mojej szafki, w której po otworzeniu wrzuciłam torbę treningową oraz ciepłe okrycie. Zadzwonił dzwonek w tym samym momencie kiedy zamknęłam szafkę. Z torbą w ręce pobiegłam w stronę sali 116, która na moje nieszczęście znajdowała się na piętrze, otworzyłam drzwi sali od historii i powoli rozejrzałam się w koło wypatrując nauczyciela.
 - Jeszcze nie dotarł - oznajmił mi Max, który przyglądał mi się z ciekawością wymalowaną na twarzy.
- Ufff - mruknęłam i powoli ruszyłam do swojej ławki, która znajdowała się pod oknem tuż przed ławką Max'a i Jake'a.
 Zajęłam swoje miejsce w tym samym momencie kiedy nasz nauczyciel Stefan Klenc wszedł do klasy.
 - Dobry - burknął nawet na nas nie spoglądając.
- Dzień dobry - przywitaliśmy się z grzeczności.
- A temu co, żona mu nie daje - mruknęłam pod nosem.
- Widocznie nie - odpowiedział mi Jake śmiejąc się.
- Albo jego kochana córeczka coś wymyśliła znowu - podał swoją propozycję Max.
- Kim tak w ogóle jest jego córka? - spytałam się zaciekawiona.
- Jego córka to Emma, jest kapitanem drużyny czirliderek, powinnaś to wiedzieć Lily - oznajmił mi Max.
- Nadal nie wiem kto to - odparłam.
- Przyjaźni się z Samanthą Frey - powiedział.
- Tą laskę akurat znam, kapitan drużyny piłkarskiej kobiet. Ta Sam jest jakaś dziwna, w końcu to blondynka nie obrażając blondynek - rzuciłam kończąc pogawędkę o dwóch przyjaciółkach, a po chwili odwróciłam się w stronę tablicy, na której obecnie znajdował się tylko temat lekcji pt. "Wojna o niepodległość stanów zjednoczonych".
 Znudzona wypakowałam z torby zeszyt, książkę oraz piórnik, z piórnika wyciągnęłam niebieski długopis, a następnie otworzyłam zeszyt na ostatniej zapisanej stronie. Zapisałam temat lekcji po czym wyciągnęłam z torby małe słuchawki do uszne, rozplątałam kabelek. Podłączyłam do Ipada i włożyłam je do uszu puszczając piosenkę Rihanny - Stay. W myślach śpiewałam tekst tak dobrze mi znanej piosenki, że nawet nie zauważyłam, a się skończyła i po niej w słuchawkach wydobyła się mi nie znana nuta, wsłuchałam się w tekst:
Liam:
Can't ever get it right
No matter how hard I try
And I've tried

Zayn:
Well I put up a good fight
But your words cut like knives
And I'm tired
As you break my heart again this time

All:
Tell me I'm a screwed up mess
That I never listen listen
Tell me you don't want my kiss
That you need your distance distance
Tell me a anything but don't you say he's what you're missing baby
If he's the reason that you're leaving me tonight
Spare me what you think and

Liam:
Tell me a lie
Well you're the charming type
That little twinkle in your eye
Gets me every time

Harry:
And well there must have been a time
I was the reason for that smile
So keep in mind

Liam:
As you take what's left of you and I

All:
Tell me I'm a screwed up mess
That I never listen listen
Tell me you don't want my kiss
That you need your distance distance
Tell me a anything but don't you say he's what you're missing baby
If he's the reason that you're leaving me tonight
Spare me what you think and

Liam:
Tell me a lie

Zayn:
Tell me a lie

Liam:
Tell me a lie

Zayn:
Tell me a lie
Tell me I'm a screwed up mess
 That I never listen listen 

All:
Tell me you don't want my kiss
That you need your distance distance
Tell me a anything but don't you say he's what you're missing baby
If he's the reason that you're leaving me tonight
 Spare me what you think and

Liam:
 Tell me a lie


Zayn:
 Tell me a lie 


Liam:
 Tell me a lie 


Zayn: 
 Tell me a lie 


Liam: 
Tell me a lie

 Zdziwiona spojrzałam na swojego Ipada, a tam ukazał mi się pięć mordek szczerzących się do aparatu. Uśmiechnęłam się lekko, a po chwili usłyszałam dzwonek oznajmiający koniec lekcji. Zamyślona spakowałam moje rzeczy do torby i ruszyłam do wyjścia z klasy. Wchodząc na korytarz rozejrzałam się w koło i kiedy nie nie przykuło mojej uwagi ruszyłam do schodów na parter. Będąc już na najniższym poziomie szkoły podeszłam do mojej szafki, do której schowałam historię, a wyjęłam matematykę, a następnie udałam się do sali 021.


 Właśnie kończyłam trzecie okrążenie kiedy zobaczyłam, że przyjaciółka Sam, próbuje mi podłożyć nogę, nie powiem wkurzyłam się. Ledwo co udało mi się ją wyminąć, zatrzymałam się chwilę za nią po czym odwróciłam się w stronę Emmy córki historyka.
 - Czego ty chcesz ode mnie ? - spytałam się stając przed nią.
- Ja ? - zdziwiła się.
- Nie tej ja, oczywiście że ty ? - burknęłam.
- Nie wiem o co ci chodzi laska - mruknęła rozglądając się na boki.
- Nie wiesz? Śmieszna jesteś tyle ci powiem - oznajmiłam i odeszłam od niej.
- Suka - powiedziała dziewczyna.
- Co ty powiedziałaś? - zatrzymałam się, a następnie odwróciłam się do niej twarzą.
- Ja nic? - odpowiedziała zdenerwowana.
- Mam taką nadzieję - oznajmiłam i odeszłam od niej.

 Wkurzona rozpoczęłam rozgrzewkę, w której wykonałam takie ćwiczenia jak skip a oraz c, skłony zwykłe oraz z pogłębieniem, wymachy ramion, przeplatankę bokiem oraz wiele wiele innych. Po rozgrzewce doszłam do reszty dziewczyn, które obecnie rozmawiały z panią Tempric.
 - To tak podzielcie się na cztery drużyny i gramy w siatkówkę - oznajmiła nauczycielka wf.
 Siatkówka jedna z kilku dyscyplin sportowych, których nie cierpię, już wolałabym zagrać w koszykówkę chociaż też nie lubię.
 - Wybieram Lily - oznajmiła Janet.
- Co? - mruknęłam rozproszona, a po chwili przypomniało mi się, że dziewczyna wybiera składy do gry.

 - Punkt dla drużyny Janet, Lily wchodzisz na zagrywkę! - krzyknęła wuefistka.
Powolnym krokiem ruszyłam na miejsce zagrywającej, stojąc na właściwej pozycji Emily podała mi piłkę. Przygotowana podrzuciłam lekko piłkę, a następnie uderzyłam w nią z otwartej ręki. Moje spojrzenie podążyło za piłką, która leciała nie za wysoko, ale tak że przeleciała nad piłką i upadła na wolne miejsce obok Emmy.
 - 25:23 drużyna Janet wygrywa! - krzyknęła pani Tempric, a po chwili na mnie naparło kilka ciał przez co upadłam na ziemię razem z dziewczynami z drużyny.


-----

 Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam pomysłu co napisać. Poprawiłam fizykę ! na 5 i 4 aaaaaaaaaaaaa! Macie jakieś plany na wakacje? Następny spróbuję dodać szybciej :) Mam nadzieję, że Wam się podoba. Chcecie, aby 1D pojawili się już w kolejnym rozdziale czy jeszcze poczekać?
 Ronnie <3

23 kwi 2013

Rozdział 6

Rozdział 6

Rok 2013

Miesiąc Marzec

Moje mieszkanie, Studio BatelBit

Kraj UK

Miejscowość London

16 Sobota godzina 13:48

 - Lili wstawaj !
- Lilianno masz natychmiast wstawać!
- Lilianno Rosalie Malik wstawaj i to już ! - Usłyszałam krzyk mojej rodzicielki z dołu.
- Wstaję już ! - odkrzyknęłam i jeszcze bardziej wtuliłam się w pierzynę.
 Nie minęło nawet pięć minut, a do mojego pokoju wkroczyła Naomi z bojową miną. Spojrzałam na dziewczynkę, która mi się uważnie przyglądała.
- Nami wskakuj - szepnęłam podnosząc kawałek kołdry.
 Dziewczynka z uśmiechem wpełzła pod ciepłą kremową pościel, a następnie przytuliła się do mnie lekko.
- Kocham Cię - powiedziała całując mnie w policzek.
- Och, skarbie. Ja Ciebie też kocham - odpowiedziałam i ucałowałam ją we włosy.
- Mamusia mówi, że masz wstać - szepnęła dziewczynka uśmiechając się szeroko.
- Wstaniemy, wstaniemy, ale nie teraz - odparłam, a następnie zamknęłam oczy i pogrążyłam się w śnie.

 Rozglądałam się na boki idąc ulicą, co chwilę mijali mnie spieszący się ludzie. Najdziwniejsze z tego jest to, że wszyscy podążali w kierunku, z którego przyszłam. Nieco zdziwiona przyspieszyłam swoje tempo.
- Uciekaj, uciekaj - krzyknęło do mnie jakieś stare małżeństwo.
 Zobaczywszy Max'a przystanęłam na chwilę, odczekałam kilka sekund, a chłopak stanął przy mnie mówiąc, abym uciekała.
- Po co ? - zapytałam się.
- Uciekaj, Lily uciekaj - odpowiedział ciągnąc mnie za przed ramie, zdziwiona wyrwałam się mu i spojrzałam przed siebie, a tam zobaczyłam...

- Lilianno, Naomi oraz Caroline wstawać i to migiem - wyrwał mnie ze snu głos mamy.

- Już wstaję - powiedziałam nie otwierając oczu.
- Właśnie widzę jak wstajesz - odparła.
- Mamo - jęknęłam, kiedy poczułam jak moje ciało zostało pozbawione ciepłego okrycia.
- Lily, jest już 15:05 jeśli chcesz zdążyć na trening to radzę ci natychmiast wstać - mruknęła rodzicielka stojąc nade mną.
- Co ? - zdziwiona szybko wstałam z łóżka, a następnie pobiegłam do garderoby po strój na dzisiejszy dzień.
 Z rzeczami w ręce pognałam do łazienki, w której wzięłam szybko orzeźwiający prysznic, ogarnęłam twarz oraz włosy, wy balsamowałam ciało, a następnie ubrałam strój na dzisiaj.


 Wychodząc z łazienki spojrzałam na łóżko, na którym spały moje siostry, zdziwiłam się, ponieważ z tego co pamiętam to tylko Naomi kładła się koło mnie dzisiaj. Nie zaprzątając sobie tym głowy weszłam jeszcze raz do garderoby, z której wzięłam ciuchy na trening i spakowałam je do torby, w której miałam zapasową kosmetyczkę i ręcznik.



 Schodząc po schodach weszłam do kuchni, z lodówki wyjęłam dwie butelki wody mineralnej niegazowanej, a z koszyczka na owoce wzięłam do ręki jabłko, wchodząc do garażu przegryzałam owoc. Wsiadając do mojego auta odłożyłam torby na tylne siedzenie. Włożyłam kluczyk do stacyjki, a chwilę później wyjeżdżałam na ulice Londynu. Po piętnastu minutach jazdy dojechałam do studia tanecznego, wysiadłam z samochodu, a następnie zabierając torbę zakluczyłam auto. Wchodząc do szatni przywitałam się z dziewczynami, przebrałam się szybko, a następnie ruszyłyśmy do sali. Tam przywitałam się z resztą znajomych, pogadaliśmy chwilę i zaczęliśmy się rozciągać.
 - Lily - usłyszałam głos Daniela.
- Tak ? - zapytałam.
- Idziesz z nami na imprezę ? - odpowiedział pytaniem.
- Dzisiaj nie mogę - odparłam.
- Dlaczego ?
- Rodzice z moimi siostra jutro jadą do Bradford i chcę spędzić z nimi ostatni dzień - oznajmiłam smutniejąc.
- Uśmiechnij się, najwyżej skoczysz z nami w przyszłym tygodni - powiedział na co przytaknęłam mu uśmiechając się od ucha do ucha.
- Dzień dobry kochani ! - krzyknęła szczęśliwa pani Black.
- Dzień dobry - krzyknęliśmy chórem.
- Rozciągnęliście się ? - spytała Jasmine.
- Tak - odpowiedziała większość naszej grupy.
- To dobrze, dzisiaj zaczniemy całkiem nowy układ i w trochę innym stylu, a mianowicie zatańczymy do piosenki Will.i.am ft. Britney Spears - Scream and Shout - oznajmiła.
 Zdziwiłam się lekko, z tego co mówił mi Daniel rzadko kiedy Pani Black wymyślała im choreografię do innych stylów. Po niecałych dwóch godzinach zatańczyliśmy idealnie, zmęczeni usiedliśmy na podłogę.


 - Kochani to wszystko na dzisiaj, na następnych zajęciach wytłumaczę Wam o co chodzi ze zmianą stylu, a teraz zmykajcie udanego weekendu - powiedziała uśmiechnięta i ruszyła do swojej szatni.
- Do widzenia - krzyknęliśmy, wstaliśmy z ziemi, a następnie udaliśmy się do szatni, tam wzięłam torbę z ręcznikiem, kosmetyczką oraz z moimi ciuchami weszłam do łazienki. Wchodząc pierwsza zagwarantowałam sobie szybszy powrót do domu, natomiast reszta będzie musiała trochę poczekać, ponieważ w studiu są trzy łazienki damskie z prysznicami. Rozebrałam się by po chwili wejść pod prysznic, tam włączyłam ciepłą wodę i zaczęłam się szybko myć. Po 15 minutach wyszłam już ogarnięta z łazienki, pożegnałam się z dziewczynami i wyszłam z szatni.
- Lily - odezwał się Daniel, który czekał na mnie przed szatnią.
- Pewnie - odpowiedziałam na nie zadane mi pytanie.
- Skąd wiesz o co chcę Cię poprosić ? - zapytał się patrząc mi prosto w oczy.
- Jak mniemam chcesz, abym odwiozła Cię do domu, czyż nie ? - odpowiedziałam pytaniem lustrując go wzrokiem.
- To prawda, ale jak ?
- To proste, w czwartek też o to prosiłeś - oznajmiłam mu ruszając do wyjścia ze studia tanecznego BatelBit.
- Rzeczywiście - mruknął po czym ruszył za mną.
 Wyszliśmy ze studia, wsiedliśmy do mojego samochodu, kładąc torby na tylne siedzenia. Włożyłam kluczyk do stacyjki, a po chwili wyjeżdżałam z parkingu przed studiem. Przemierzałam ulice z prędkością 50 km/h, nie spiesząc się dojechałam pod dom, Keys'a. Chłopak podziękował za podwózkę, a następnie wysiadł biorąc torbę treningową i ruszył do domu machając mi na do widzenia. Nie tracąc czasu ruszyłam spod jego posiadłości, by wkrótce zajechać do mojego domu. Po piętnastu minutach jazdy zajechałam pod mój dom, wysiadłam z samochodu, zakluczyłam auto wyciągając wcześniej torbę treningową i skierowałam się do domu.
 - Lily, Lily! - usłyszałam krzyki mojej siostry tuż po wejściu do domu.
- Tak ?
- Pójdziesz ze mną na spacer ? - spytała mi się malutka.
- Pewnie - odpowiedziałam z uśmiechem.
 Rozebrałam się z ciepłych ubrań uprzednio kładąc torbę obok.

------
Przepraszam, że dopiero rozdział się pojawił, ale miałam ostatnio zawalone dni. Dzisiaj krótszy, ale następny tym razem postaram się napisać dłuższy. Nie wiem kiedy następny, ponieważ jutro i w czw mam spr dwa spr z matmy, do tego poprawa z fizyki, oraz muszę napisać referat na towaroznastwo więc do następnego ! :*
Ronnie <3